Miesięczne archiwum: Czerwiec 2013

Co wolno autorowi czyli (kolejna) afera przy Nagrodzie im. Zajdla

Przedwczoraj ogłoszono nominacje do Nagrody im. Janusza A. Zajdla. I w niektórych środowiskach wybuchła afera. Bo autor Ćwiek, oprócz tego, że pisze książki, to jeszcze je promuje. I robi mnóstwo zamieszania wokół siebie. Niedawno opublikował w sieci jedno z opowiadań ZA DARMO, dołączając do niego apel w treści: jeśli ci się podobało i masz ochotę, to może wyślij nominację do Zajdla, fanie mój. Ten śmiały manewr zapewnił mu aż cztery nominacje! (Autor Ćwiek dorównał tym wynikiem do pisarza Pilipiuka i jego czterech nominacji w 2003 roku).

Ani to pierwsza, ani pewnie ostatnia afera związana z najbardziej prestiżową nagrodą w dziedzinie literatury fantastycznej w Polsce. W dzisiejszym wpisie (który pierwotnie miał być na zupełnie inny temat) poznacie: historię nagrody, krótkie streszczenie związanych z nią afer oraz zdanie Geekozaura na temat naszej pięknej, polskiej zawiści, która każe piłować gałąź, z której kala się własne gniazdo. bannerek Czytaj dalej

Era Kindle’a, czyli upadek czytelnictwa papierowego.

Obie niezrównane połowy Geekozaura są wielkimi miłośnikami książek. Naprawdę wielkimi. I naprawdę książek. We wpisie sprzed tygodnia wspominaliśmy o rekordach czytelniczych, które biliśmy w swych latach szczenięcych. Ci, którzy nas znają wiedzą, iż nieraz deklarowaliśmy nasze wielkie przywiązanie do tradycyjnej formy czytelnictwa – naprawdę długo głosiliśmy przekonanie, że czytać można tylko z książki. Takiej papierowej, pachnącej świeżością. Lub starej, zaznaczonej zębem czasu (i notatkami poprzednich właścicieli), ale wciąż papierowej. No bo jak tu nie wąchać książek? Przecież czytanie z monitora to pomysł poroniony (i tak nas bolą oczy od dziesiątek godzin spędzonych za klawiaturą). Książka na ekranie – wolne żarty. Tylko tradycyjna forma. Jesteśmy pieprzonymi bibliofilami i wiemy co jest dobre!

Tak było do zeszłego roku. Wtedy obaj kupiliśmy sobie Kindle. I wszystko się zmieniło. Panie, Panowie – Geekozaur autorytarnie stwierdza – to już koniec czytania z papieru. Witajcie w Erze Kindle’a. Witajcie w Amazonii.

czytników moc

czytników moc

Czytaj dalej

Quentinverse czyli wszystkie światy Quentina Tarantino

Quentin Tarantino wielkim filmowcem jest. Można za nim nie przepadać, uważać jego filmy za zbyt brutalne, zbyt przegadane, zbyt autotematyczne, zbyt odjechane, za mało linearne, ale nawet wówczas nie sposób odmówić mu znajomości rzeczy, umiejętności i pomysłowości.

Geekozaur jest wielkim fanem Tarantino, zwłaszcza jako scenarzysty, gdyż uważamy, że w pisaniu scenariuszy  Quentin jest absolutnym mistrzem. I dzisiejszy filmowy wpis na Geekozaurze traktować będzie o światach filmowych stworzonych przez niegdysiejsze cudowne dziecko amerykańskiej filmografii. O światach, lub jak chcą niektórzy fani – o jednym, powiązanym świecie…

z

Czytaj dalej

5 książek, które zmieniły nasze dzieciństwo

Lubimy sobie przywalić czasem przysłowiową bułę. Najczęściej buła jest na nieświadomce, wrzucona na listę geekozaurowych tematów od niechcenia, jako fajna propozycja dobrego tekstu, który na dodatek sam się napisze. A potem przychodzi termin realizacji i jest Mordor, kaplica, pomór i ogólna słabość. Po raz kolejny potwierdza się również fakt, że rzeczy proste i łatwe są zawsze najtrudniejsze.

Puszon: Tym razem postawiliśmy sobie wspólnie z luckiem nieco trudniejsze zadanie. Pięć książek, które zmieniły nasze dzieciństwo – w sensie powiodły nas do geekozy – ale bez książek z szeroko rozumianej fantastyki – bo z nimi byłoby za łatwo. Sami Indianie, kowboje, mówiące zwierzęta, skarby, statki i szabelki – czyli rzeczy, które jarały młodych chłopców w zamierzchłych latach osiemdziesiątych… Książki

Czytaj dalej

Muzyczne interpretacje Tolkiena

Dzisiaj Geekozaur chciałby wykazać się tym, że nie tylko czyta, ogląda i spożywa, ale również słucha. Nie to, że innych – w swej genialności i samozachwycie Geekozaur rzadko zważa na innych – słucha muzyki. Różnej. Dziwnej. I każda jego połowa innej. O ile w filmach, książkach, serialach czy komiksach zbiory wspólnych zainteresowań, oczarowań czy miłości (a także nienawiści) są naprawdę spore, to w przypadku muzyki bardzo nam trudno znaleźć wspólny mianownik. Mocno rozbieżne gusty mamy także odnośnie kobiet, które kochamy, kochaliśmy lub moglibyśmy pokochać. Nie wiemy czy należy łączyć te dwa fakty.

Na początek wybieramy temat bardzo szeroki jakim są muzyczne interpretacje tekstów Mistrza z Oxfordu. Zupełnie przypadkiem zbiegło się to z premierą trailera do drugiej części filmowego Hobbita. A skoro już jesteśmy przy ekranizacji prozy Tolkiena to na początek nie sposób nie wspomnieć o genialnej ścieżce dźwiękowej trylogii filmowej z dużą wirtuozerią i pomysłowością stworzonej przez kanadyjskiego  kompozytora Howarda Shorea.

Czytaj dalej

15 najfajniejszych serialowych aktorek

Kończy się wiosna i razem z nią kończą się rzeczy piękne, dobre i kochane – czyli sezony naszych ulubionych seriali. Tak niewielu Starków zostało Martinowi na kolejne tomy. Na szczęście już za chwilę na naszych ekranach pojawią się letnie ramówki i letnie seriale, umożliwiające przetrwanie gorących dni. To także najlepsza pora, żeby spojrzeć wstecz i zrobić te wszystkie zestawienia, analizy, plebiscyty i listy. Geekozaur nie mógł sprzeciwić się trendowi i przygotował listę piętnastu najfajniejszych aktorek serialowych. Na szczęście osobowość ma na tyle mocną, że oparł się przynajmniej populizmowi panującemu w takich zestawieniach i zrobił wszystko, jak zwykle, błędnie, źle i do niczego po swojemu.

Bannerek

Top 15 fajniusich aktorek

Czytaj dalej

Produkt nieistniejący, czyli o markach stworzonych na potrzeby popkultury

Właściwie to nie wiadomo, od czego właściwie się zaczęło. A jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Możliwe scenariusze są dwa: któremuś prezesowi nie spodobało się, że czarny charakter w powieści czy filmie używa produktów jego marki zniechęcając w ten sposób potencjalnych klientów. Albo jakiś twórca skrzętnie powrzucał do swojego dzieła nazwę pewnej oranżady – lecz mimo najszczerszych chęci, nie dostał ani centa. Nieważne, która strona wkurzyła się pierwsza. Ważne, że w przeróżnych miejscach popkultury zaczęły pojawiać się marki, które do tej pory nie istniały. I o tym właśnie dziś będziemy mówić – o produktach nieistniejących.

Red Apple

Red Apple reklamowane w Kill Billu vol. 1

Czytaj dalej

10 crossoverów, za które nerd oddałby lewą nerkę

Są na świecie rzeczy, które ludzie pasjami uwielbiają. Alkohol, narkotyki, jedzenie, seks, rowery, kremówki. Wiecie, takie tam, różności. Wśród nich, gdzieś tam na wieeeeelkiej liście, znajdują się franczyzy (tak, naprawdę istnieje – i używa się polskiego słowa na określenie franschisingu) . Generalnie polega to na tym, że jeden gość coś wymyśla, a inni kupują od niego prawo do używania jego znaków towarowych, wiedzy, pomysłu, zobowiązując się jednocześnie do utrzymywania określonej jakości. Najczęściej dotyczy to budek z hamburgerami czy hipsterskimi kanapkami, sieci sklepów czy stacji benzynowych, często jednak dotyka to również dóbr popkultury.

I to głównie nimi chcemy się zająć – stworzyliśmy listę crossoverów, które naszym zdaniem sprzedawałyby się naprawdę dobrze. Kolejność mocno przypadkowa.

PS. Za użycie któregoś z naszych pomysłów nie weźmiemy więcej niż zwyczajowe dziesięć procent.

Crossovery. Bo tak.

Crossovery. Bo tak.

Czytaj dalej