Geekozaur na Pustkowiu Smauga.

W myśl naszych buńczucznych zapowiedzi Geekozaur miał nie publikować bieżących recenzji – bo przecież robią to inni. Miał też publikować dużo tekstów i to regularnie. Ponieważ nasze zamierzenia nie zawsze nam wychodzą (chyba, że bokiem) to zapraszamy na geekozaurową przechadzkę po Pustkowiach Smauga czyli krótki dwugłos na temat drugiej części Hobbita. Oczywiście z  licznymi SPOILERAMI. I oczywiście dla tych co już sami widzieli i będą mogli wtrącić swoje trzy grosze.hob_ban

Skazochnoye puteshestviye mistera Bilbo Begginsa Khobbita

Skazochnoye puteshestviye mistera Bilbo Begginsa, Khobbita. Biłbo a krasnyjeludy Turin, Firin i Obrzin.

Puszon: Od razu powiem, że będę nie obiektywny. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że jestem kinomanem – zdecydowanie preferuje ciemną salę kinową od przytulnego mieszkania i wpatrywania się w ekran telewizora czy komputera. Średnio bywam w kinie ok. 30-40 razy do roku. Teraz na Hobbita szedłem po raz pierwszy od przeszło siedmiu miesięcy (ach te zmiany w życiu rodzinnym…). Na brak mego obiektywizmu wpływać będą także: uwielbienie dla Petera Jacksona za to jak wspaniale zrobił trylogię oraz ogólnie pozytywno-puszonowy stosunek do odbieranej kultury – generalnie raczej staram się wyszukiwać plusy we wszystkim, a nie szukać dziury w całym.

Dlatego też będę oceniać nie konkretnie Hobbita: Pustkowia Smauga, lecz Wesołe przygody hobbita, krasnoludów (a czasem i elfów) w pięknym wizualnie Śródziemiu. Taki film dostaje jakieś 8/10. Daleko mu do spójnej (wizualnie, fabularnie i w ogóle) Trylogii, ale jest świetnym kawałkiem kina przygodowego, z masą wartkiej akcji, gagami, fajnymi efektami specjalnymi, pięknymi krajobrazami i ogólnym wypasem.

lucek: możliwe, że to smuga (Smauga?) cienia tak na mnie wpływa. Być może to ukończenie chrystusowego wieku powoduje, że szukam kogoś, kto mnie ukrzyżuje – a kto to zrobi lepiej, niż wkurwieni fani? A może po prostu alergia na popelinę tutaj zagrała mocniej – nie wiem. Wiem za to, że po prostu nie lubię jacksonowskiego Tolkiena. Obejrzałem dwie części trylogii – pierwszą z zaciśniętymi z oczekiwania zwieraczami, drugą znacznie luźniej i raczej w kategorii dawania drugiej szansy. Trzecia wyszła, przeszła i nawet specjalnie nie wiem, kiedy. Tak samo Hoblici – o, już drugi. Łał, jak bardzo mnie to nie rusza. O wiele fajniej by było, gdyby jedno kino w mieście olało hollywoodzkiego blockbustera i puściło jakąś perłę spod znaku wu-xia, dla prawdziwych estetów i wielbicieli kina.

hob_04

Skazochnoye puteshestviye mistera Bilbo Begginsa, Khobbita.Volshebnik Gandałf.

Puszon: Wiem, co mi w filmie nie gra. A konkretnie to hobbita, tego książkowego, nie ma w kinie zbyt wiele. Nie mówię, że nie ma tam również Tolkiena – o co to, to nie. Większość dodatkowych scen z filmu to rzeczy, o których John-o-kilku-inicjałach wspominał. Przecież ze zdania I pojechał Gandalf obaczyć jakież to złe siły gromadzą się w Dol Guldur można zrobić piętnaście minut filmu. (Tak wiem, że to zdanie tak nie brzmiało, ba może były nawet dwa zdania na ten temat i trzecie w przypisach, ale wiecie o co chodzi). I to w sumie nie jest złe. Ja naprawdę chętnie obejrzę jeszcze raz nakręconą trylogię pociętą na 4 filmy każda. Bo lubię dobre, przygodowe fantasy z fajnymi efektami. Tylko nie udawajmy, że to ekranizacja Hobbita.

lucek: Spoko, spoko. Jak już się ukażą wszystkie trzy części hobbitów to się to wszystko, rzecz jasna, że dla dobra konsumenta, potnie na nowo i poprzekłada w remastered extended director’s edition with commentary in six languages read by Morgan Freeman. Rynek swobodnie pomieści trzygodzinnego Hobbita i dwunastogodzinne Wesołe przygody w Śródziemiu. I wszyscy będą szczęśliwi.

hob_05

Skazochnoye puteshestviye mistera Bilbo Begginsa, Khobbita. Drakon Smog.

Puszon: No, ale wróćmy jednak na Pustkowia Smauga. W telegraficznym skrócie:

  • nowy Aragorn i nowa Arwena są słabi. I nawet nie chce mi się czepiać żenującego słabego motywu miłości krasnoluda z elfką. Ja rozumiem, że wątek romansowy w kinie musi być, ale po co było to przedstawiać to jednak w opozycji do historii Vigo i Liv.  Choć sama Turiel niczego sobie. Ale co Kate Austen to Kate Austen.
  • Nowy Grima też zieje słabością.
  • Legolas w młodości był zdecydowanie grubszy. Nic dziwnego, że dużo biegał. Musiał jakoś nabrać sylwetki do LOTRa.
  • Co do jego biegania po głowach krasnoludów to był tam spory pierwiastek żenuły, ale i tak podobało się mi. Bardzo. Popłakałem się ze śmiechu. Choć oczywiście można było tą scenę poprowadzić bardziej kanonicznie.
  • A w ogóle to Orlando Blooma jest pełno w tej części. Jego młodszy klon gra Barda z Dale.
  • Smaug jest sycący. Fajnie animowany z świetnym głosem (bożyszcza geekgirls) Benedicta Comber Cucumberwacha, no Sherlocka.
  • Smaug jest strasznie głupi i mało skuteczny w swych działaniach.
  • Nowa Zelandia jest piękna
  • Smaug też jest piękny, a skarbiec tak bardzo pełen złota.
  • Howard Shore nie przemęczał się przy muzyce do tej części,
  • Efekty specjalne momentami powalające, a czasem mocno średniawe (walka Gandalfa z Sauronem).
  • Gandalf znowu jeździ to tu to tam, często bez sensu i daje sobie spuścić bęcki.
  • Miasto na Jeziorze zaskakujące – jakoś nie widziałem go w scenerii zimowej – ale fajne.
  • Krasnoludy świetne, takie różne od siebie, ale wciąż zdecydowanie ich za mało.
  • A sam Bilbo (Freeman) na naprawdę dobrym poziomie.
hob_03

Skazochnoye puteshestviye mistera Bilbo Begginsa, Khobbita. Wstecznik Gollum.

lucek: a na koniec – Gollum!

Dziewczyny, jeszcze jedno szybkie pytanie do Was: Aragorn, Thorin, Boromir, Kili czy Eomer?
#0043