Co wolno autorowi czyli (kolejna) afera przy Nagrodzie im. Zajdla

Przedwczoraj ogłoszono nominacje do Nagrody im. Janusza A. Zajdla. I w niektórych środowiskach wybuchła afera. Bo autor Ćwiek, oprócz tego, że pisze książki, to jeszcze je promuje. I robi mnóstwo zamieszania wokół siebie. Niedawno opublikował w sieci jedno z opowiadań ZA DARMO, dołączając do niego apel w treści: jeśli ci się podobało i masz ochotę, to może wyślij nominację do Zajdla, fanie mój. Ten śmiały manewr zapewnił mu aż cztery nominacje! (Autor Ćwiek dorównał tym wynikiem do pisarza Pilipiuka i jego czterech nominacji w 2003 roku).

Ani to pierwsza, ani pewnie ostatnia afera związana z najbardziej prestiżową nagrodą w dziedzinie literatury fantastycznej w Polsce. W dzisiejszym wpisie (który pierwotnie miał być na zupełnie inny temat) poznacie: historię nagrody, krótkie streszczenie związanych z nią afer oraz zdanie Geekozaura na temat naszej pięknej, polskiej zawiści, która każe piłować gałąź, z której kala się własne gniazdo. bannerek

Na początek trochę historii (Nagrody)

Nagroda Zajdla (foto (c) Michał Dagajew)

Nagroda Zajdla (foto (c) Michał Dagajew)

Na pierwszym Polconie zorganizowanym w 1985 roku w Błażejewku pod Poznaniem przyznano po raz pierwszy nagrodę fandomu (która wówczas nazywała się Sfinks) za najlepszą powieść wydaną w roku poprzednim. Laur ten, przyznany w wyniku głosowania przedstawicieli klubów miłośników fantastyki, otrzymał, niestety pośmiertnie, Janusz A. Zajdel, za powieść Paradyzja W związku z tym, w porozumieniu z wdową po Januszu – panią Jadwigą Zajdel, ustalono, że od kolejnego roku nagroda Sfinks zmieni się w Nagrodę im. Janusza A. Zajdla, a pani Jadwiga objęła nad nią honorowy patronat. Pierwszym laureatem został Marek Baraniecki za Głowę Kasandry Od tego czasu przyznawana jest corocznie na Polconie (choć były lata, w których nagrody nie przyznano). Do 1990 roku nagrodę przyznawano w wyniku głosowania klubów, zaś od tego czasu przyznawana jest poprzez głosowanie wszystkich (zainteresowanych tym) uczestników Polconu. Nominować może każdy wysyłając zgłoszenie – dawniej wyłącznie drogą pocztową, obecnie również przez email i specjalny formularz. Pierwotnie nagroda przyznawana była za najlepszy utwór w danym roku, od 1992 przyznaje się ją w dwóch kategoriach – powieść i opowiadanie. Każdorazowo nagroda może zostać nie przyznana – fani mają możliwość głosowania na „bez nagrody”.

Odrobina statystyki 

W ciągu blisko 30 lat istnienie Nagrody zdobyło ją łącznie 21 autorów, zaś nominowanych do niej było równo sześćdziesięciu. Absolutnym rekordzistą jest Jacek Dukaj, który zdobył Nagrodę 6 razy, a był jeszcze nominowany 13 razy!

czerwonamglaZdobywcy nagrody:
6 Zajdli: Jacek Dukaj

5 Zajdli: Andrzej Sapkowski

3 Zajdle: Anna Brzezińska, Jarosław Grzędowicz, Marek S. Huberath, Anna Kańtoch, Rafał A. Ziemkiewicz

2 Zajdle: Ewa Białołęcka, Maja Lidia Kossakowska, Feliks W. Kres, Andrzej Ziemiański
1 Zajdel: Marek Baraniecki, Jakub Ćwiek, Tomasz Kołodziejczak, Rafał Kosik, Konrad T. Lewandowski, Antonina Liedtke, Andrzej Pilipiuk, Wit Szostak, Robert M. Wegner, Edmund Wnuk-Lipiński

panlodowegoNajwięcej nominacji (w sumie, razem z tymi, które przyniosły nagrodę):
19 nominacji: Jacek Dukaj
15 nominacji: Anna Brzezińska
14 nominacji: Andrzej Sapkowski
10 nominacji: Rafał A. Ziemkiewicz
9 nominacji: Jakub Ćwiek, Marek S. Huberath, Maja Lidia Kossakowska, Feliks W. Kres, Andrzej Pilipiuk
8 nominacji: Ewa Białołęcka, Wit Szostak
7 nominacji: Tomasz Kołodziejczak, Andrzej Ziemiański
6 nominacji: Anna Kańtoch, Konrad T. Lewandowski
5 nominacji: Stefan Darda, Jarosław Grzędowicz, Magdalena Kozak

A w tym roku

Tegoroczne nominacje są dość wyjątkowe – po raz pierwszy wszyscy nominowani do Nagrody mają już na koncie przynajmniej jedną zdobytą statuetkę. I po raz pierwszy drugi jeden autor zdobył aż cztery nominacje. Przedstawia się to następująco:

W kategorii opowiadanie:

• Jakub Ćwiek Będziesz to prać! (Chłopcy, Sine Qua Non)
• Jakub Ćwiek Co było, a nie jest… (Chłopcy, Sine Qua Non)
• Jakub Ćwiek Kukuryku! (Chłopcy, Sine Qua Non)
• Jacek Dukaj Portret nietoty (Zachcianki, Świat Książki)
• Tomasz Kołodziejczak Czerwona mgła (Czerwona mgła, Fabryka Słów)
• Robert M. Wegner Jeszcze jeden bohater (Herosi, Powergraph)

W kategorii powieść:

• Jakub Ćwiek Kłamca 4. Kill’em all (Fabryka Słów)
• Jarosław Grzędowicz Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4 (Fabryka Słów)
• Anna Kańtoch Czarne (Powergraph)
• Robert M. Wegner Niebo ze stali (Powergraph)
• Andrzej Ziemiański Pomnik cesarzowej Achai. Tom 1 (Fabryka Słów)

Po raz kolejny zaś w związku z nominacjami wybuchła w fandomie i okolicach afera. Tym razem chodzi głównie o Kubę, jednak zanim o tym napiszemy przypomnimy krótką historię innych wojenek o Nagrodę.

Jak to z aferami Zajdlowymi bywało

Palma pierwszeństwa odbiła w temacie najwcześniej (a w każdym razie najwcześniej jak to Geekozaur pamięta) u Macieja Parowskiego, podówczas redaktora naczelnego Nowej Fantastyki. W 1999 roku Zajdla za opowiadanie zamieszczone – uwaga, uwaga – w piśmie dla graczy (czyli w pamiętnej Magii i Mieczu) otrzymała Anna Brzezińska. NUMP (Nasz Ulubiony Maciej Parowski) doszedł do prostej konkluzji – otóż spisek, Smoleńsk (no dobra nie Smoleńsk jeszcze ale coś na pewno) i ciemnogród, Brzezińska „gra ciałem”, zaś sprytni lobbyści, manipulując „zdyscyplinowaną mniejszością” oraz „literacko niekompetentną publicznością” doprowadzili do odebrania Parowskiemu i Nowej Fantastyce statuetki (Gra ciałem, NF 11/99, s. 65). Były to czasy, które Rafał Ziemkiewicz  (wówczas pisarz SF, a nie gwiazda prawicowych mediów) podsumował zdaniem: „W czasach, gdy na pięć zajdlowych nominacji cztery dostawały teksty z NF, nominacja do nagrody była dla Ostatniego Naczelnego obiektywnym i niepodważalnym dowodem, że jest znakomitym redaktorem. Jakżeż przechwalał się wtedy „swoimi” Zajdlami! A gdy ci sami w większości fanowie, w tej samej procedurze, zaczęli nagradzać teksty przez niego odrzucone, jął dowodzić, że nagrodę tę przyznają ciemniaki i lobbyści według oszukańczego regulaminu.” (RAZ Prawą, „Miesięcznik. Biuletyn informacyjny ŚKF” nr 136, maj 2001). Był to pierwszy solidny shitstorm, który w doskonały sposób zapowiadał kolejne wylewy ścieków i obrzucanie fekaliami.

Równie delikatny był Marek Oramus (o którym mówiło się, że ma żal za to, że skądinąd niezła książka Dzień drogi do Meorii nie dostała Zajdla, „wskutek knowań fanów”) w 2003 roku: „Zajdel to nie jest nagroda literacka, tylko towarzyska. Żeby ją dostać trzeba, oczywiście, pretekstu w postaci mniej lub bardziej poprawnego utworu, ale nade wszystko należy żyć w zgodzie z baronami fandomu. (…) Zresztą gdybym miał pić z Gepfert i Cholewą, wolałbym już zostać abstynentem do końca życia. Nie siadłbym z nimi do stołu nawet za cenę Nobla” (fragment wywiadu Dawida Brykalskiego z Markiem Oramusem, opublikowany na gildia.pl). Oczywiście, w powietrzu jest SPISEG, Smoleńsk (czy co tam w 2003 wisiało) i zdrada narodowa: „Gdy nie wiadomo, ilu głosowało i jak, łatwiej o machlojki; przy kilku, kilkunastu głosach różnicy wystarczy paru zdyscyplinowanych aktywistów Śląskiego Klubu Fantastyki (albo dowolnego innego), aby przechylić szalę”. W 2003 Machloje Eli Gepfert i PWC-a oraz ŚKF-u idą jednak średnio, bowiem dopiero wychowują sobie Anię Kańtoch i Kubę Ćwieka, którym od 2008 będą mogli przyznawać nagrodę…

„Fandom łącznie z tradycją Zajdla to dla Brzezińskiej tylko kupa łajna (…) ODDAJCIE QRWY ZAJDLA!!!” (usenet, pl.rec.fantastyka.sf-f, 28.11.2004) napisał kiedyś z właściwym sobie wyczuciem i taktem pisarz Konrad Lewandowski, znany pod ksywką Przewodas (sam zresztą laureat Nagrody za pamiętne opowiadanie Noteka). Już w sierpniu 2004 zaapelował on zresztą w liście otwartym do pani Jadwigi Zajdlowej o: „wycofanie honorowego patronatu i nazwiska Janusza Zajdla z nazwy nagrody literackiej przyznawanej przez Związek Stowarzyszeń „Fandom Polski”. Powodem jest fakt, że organizacja ta nie jest w stanie zapewnić Nagrodzie im. Janusz Zajdla należytego prestiżu.” (usenet, pl.rec.fantastyka.sf-f 24.08.2004). Pani Jadwiga wciąż darzy jednak fandom przyjaźnią i ani te ani inne apele nie przekonały jej do wprowadzenia jakichkolwiek zmian związanych z patronatem nad nagrodą. Corocznie jest gościem Polconu i wręcza statuetki kolejnym laureatom.

Przewodas dalej się pieklił i burzył – aż mu Rafał Ziemkiewicz (wciąż jeszcze bardziej autor niż publicysta) napisał: „Lewandowski dołączył do sztafety osób, co nigdy nie kiwnęły palcem, aby pomóc w zorganizowaniu plebiscytu Zajdla, ale skoro nagroda ta zaczęła coś znaczyć, opluwają ludzi, którzy się przy tym za bezdurno narobili po uszy. (…) Wkurza mnie po prostu tak charakterystyczna dla naszego skundlonego kraju nienawiść i agresja wobec każdego, kto cokolwiek pozytywnego zrobił. I co z tego? Ano tyle, że przy Ćwiekugate Lewandowski pokazuje, że nic do niego nie dotarło i znowu daje głos.

klamcaJacek Piekara, wówczas redaktor naczelny Click Fantasy otrzymał antynagrodę Złotego Meteora, za opublikowanie w swoim piśmie pełnego pomówień.  Tutaj można przeczytać dokładne uzasadnienie dlaczego. Piotr W. Cholewa (czyli wspaniały tłumacz Prachetta, Carda i Calvina i Hobbesa) pisał o tej sprawie: „Po publikacji (…) artykułu (od którego odcięła się sama autorka, publicznie pisząc, że redakcja – ingerując w jego treść – zmieniła jego sens i przesłanie), poprzedni wydawca magazynu Fantasy przyznał, że opublikowany tekst narusza prawo i zdecydował się zawrzeć ugodę z fanami, wpłacając na fundusz Nagrody 1000 zł„.

Nie były to jedyne głosy, często podobne szły od osób, które … same nie dostały Nagrody czy nominacji choć (zazwyczaj swoim zdaniem) powinny były ją otrzymać. Choć oczywiście możemy się mylić i fakty te nie są ze sobą związane. Moglibyśmy kontynuować niniejszą wyliczankę, ale wówczas artykuł nabrałby kolosalnych rozmiarów. Poza tym niektórych z tych co na nagrodę bluzgali, mimo wszystko całkiem lubimy i nie chcemy im wypominać błędów młodości.

czarneCo roku – zawsze w momencie ogłoszenia nominacji, wybuchają też afery pomniejsze, z cyklu jakim prawem taki, a owaki dostał nominację, przecież wszyscy wiedzą, że jest grafomanem, a nagrodę powinien dostawać tylko wybitny pisarz. Inne głosy pełne są oburzenia tym, że banda przypadkowych fanów wybiera laureatów, w miejsce wielce szanownego jury. Fakt, że istnieją (bądź istniały) inne nagrody przyznawane przez jury (ekspertów), a w zasadzie każdy może powołać swoją nagrodę, zbudować jej PR i dbać o jej prestiż, jakoś nigdy krzykaczy nie przekonywały. Choć część krytycznych wobec Nagrody Zajdla osób poszła tym tropem tworząc własne nagrody – jak choćby Robert Szmidt i jego Nautilus (notabene Robert był jednym z pomysłodawców Nagrody Zajdla, czyli wówczas jeszcze Sfinksa) czy Eugeniusz Dębski i Srebrny Glob.

Liczne grono fanów (a może nie takie liczne, tylko głośne) pluło jadem na wszelkich autorów, którzy motywowali swych fanów do nominowania swoich utworów. Dostało się za to m.in. Stefanowi Dardzie, wcześniej Jędrzejowi Ilukowiczowi, no a w tym roku Kubie Ćwiekowi.

Sprawa Jakuba Ćwieka

niebozestaliW czerwcu tego roku pojawił się w internecie za zupełną darmochę jeden tekst z tomu opowiadań zatytułowanego Chłopcy. Wydawca – Sine Qua Non – udostępnił do pobrania opowiadanie Będziesz to prać! PDF można ściągnąć z kilku internetowych sklepów. Notabene nie jest to pierwszy raz gdy opowiadanie,które może dostać Zajdla jest dostępne na stronie (podobnie było m.in. z opowiadaniami Roberta Wegnera) Na stronie SQN znajduje się również apel: „Przy okazji, jeśli się Wam spodobało, możecie zagłosować na ten tekst, nominując go do tegorocznej Nagrody im. Janusza A. Zajdla (możecie też inne, rzecz jasna). To zawsze fajnie, gdy doceniacie moją pracę (…).” I to zasadniczo wszystko, jeśli chodzi o autopromocję i wymuszanie głosów. A może huczne urodziny w Rudym Goblinie, trasa Rock&Read po Polsce i chodzenie w ramonesce też tu należałoby zaliczyć? I to okropne udzielanie się w internecie (szczególnie na facebooku) i odwiedzanie konwentów w całej Polsce. Kuba jest jedynym pisarzem, który ma spektakularny pomysł na siebie. Kuba lubi świecić i wystawać ponad resztę. Kuba rozumie i doskonale wykorzystuje social media.

Kuba żyje w kraju, w którym w wystający gwóźdź (lub ćwiek) należy, excuse my French, przypierdolić młotkiem, żeby dorównać go do poziomu reszty. Wyrównać, zaorać. Nieważne, czy pisze dobrze, czy może jego produkcje plasują się w okolicach Harlequinów – tu nie ma miejsca na merytoryczną dyskusję. Ćwiek wystaje, lansuje się, popisuje i stroi w piękne piórka. Wal młotkiem, aż wciśniesz go do poziomu, o którym pisał Ziemkiewicz – skundlonej nienawiści. Zawiść i małostkowość uber alles. Bo po co ma wystawać? Jeszcze mu się w głowie od dobrobytu przewróci.
Na szczęście Niewidzialna Ręka Rynku jeszcze ma dość siły, żeby sprzedać klapsa wszystkim krytykantom. Wyniki sprzedaży Kubusiowych książek mówią wystarczająco jasno, kto się liczy w tej zabawie.

A żeby było zabawniej to tak naprawdę trzy nominacje w jednej kategorii raczej utrudnią, niż ułatwią Kubie zdobycie nagrody. Po prostu głosy jego fanów bardziej się rozproszą. Choć system australijski nie jest w tym względzie tak bezwzględny jak inne systemy liczenia głosów.

chlopcyGeekozaur rzadko zabiera głos w tematach tak aktualnych, ale jakoś tym razem nie wytrzymał. Nie lubimy chamstwa i durnego przyczepiania się o rzeczy, o które nie ma co się przyczepiać. Każdy autor ma prawo promować siebie i swoją twórczość. I chwała tym, którym się chce to robić – bo dzięki nim ludzie wciąż sięgają po książki, co w naszym kraju jest rzeczą dziwną i niecodzienną. A najdziwniejsze dla nas jest to, że krytycy wszelkiej maści nie przyjmują do swych rozumków, że tutaj każdy może nominować, a potem na Polconie jeszcze zagłosować, za utworem (czy w zasadzie utworami), który jego zdaniem jest najlepszy w danym roku. I jest to oczywiście subiektywne, no bo jakie ma być. Nie da się oceniać literatury obiektywnie.

Na koniec pragniemy dodać, że bardzo szanujemy pracę tych licznych osób, które poświęcają swój czas i pieniądze na promowanie Nagrody Zajdla i dbanie o jej pozytywny wizerunek. Bo to masa roboty, za którą rzadko kto ich chwali (my oficjalnie chwalimy w tej chwili), a częściej narażeni są na ataki różnej masy szczekaczy.

Na szczęście mimo tych wszystkich afer nagroda wciąż trzyma się dobrze, pozostając najważniejszym branżowym wyróżnieniem w naszym światku.

A teraz czas przeczytać nominowane powieści i opowiadania (część już czytaliśmy) by na zbliżającym  się Polconie ze spokojnym sumieniem zagłosować na najlepsze naszym zdaniem utwory 2013 roku.

#0019

Geekozaury
Geekozaur – intertekstualny blog Puszona i lucka o filmach, serialach, komiksach, książkach, fanach, konwentach, muzyce, jedzeniu i innych hobby w krytycznym sosie postmodernistycznej nerdozy.
Obserwuj nas na Facebooku!
Maciej ‚lucek’ Sabat i Michał ‚Puszon’ Stachyra