Jestem martwy, ale na szczęście już mi lepiej, albo zombie po angielsku

Pamiętacie, że Geekozaur uwielbia brytyjskie seriale? Nie jest to szczególnie trudny do zapamiętania fakt, zważywszy, że parę razy o tym wspominaliśmy. Przy paru okazjach mówiliśmy też, że lubimy zombie (ale jakoś bez wzajemności). Cóż zatem mogliśmy zrobić, kiedy sprytne wiewiórki przyniosły nam w pyszczkach świeżutkie i pachnące (trupem) dziełko spod znaku Bardzo Błyskotliwej Częstotliwości, zatytułowane In the Fleshpsd_0000

Historia, jak to bywa w brytyjskich serialach jest prosta.

HA HA HA! Nabraliście się!

Historia, jak to bywa w brytyjskich serialach splątana jest w genialny sposób. Na początek dostajemy zarazę zombie (wspominaliśmy, że Geekozaur uwielbia zombie?), turbo-apokalipsę, która wykańcza Wyspy. Ale dzielny Naród zdolny jest przetrwać wszystko (dowody? Proszę – cztery wieki rzymskiej okupacji, najazdy Saksonów, wikingów, Wilhelma Zdobywcę, Henryka VIII, Oliviera Cromwella, Hiltera i Johna Majora), więc z Wojną-Z radzi sobie świetnie, co więcej – angielscy uczeni opracowują lekarstwo, które pozwala ofiarom PDS powrócić do normalnego życia. Acha – PDS oznacza Partially Deceased Syndrome, co w wolnym tłumaczeniu wykłada się do syndromu częściowego zgonu.  psd_05

Mamy młodego koleżkę o imieniu Kieren, który przyjmuje regularnie Neurotriptylinę i jest gotowy na to, żeby wrócić do świata żywych. Miewa co prawda koszmarne sny, w których regularnie odtwarza mu się scena, w której wraz z gnijącą panną młodą mordują uroczą murzynkę, afroamerykankę afroangielkę z karabinem i opaską HVF. Na szczęście leki działają i w końcu Kieren może wrócić do sielskiego Roarton, na łono swej kochającej rodziny. Problem tkwi w tym, że młodsza siostra naszego zombiaka nie przepada za zgniłkami. Do tego stopnia, że działa w Human Volunteer Force – radykalnej bojówce antyzombiaczej. Oczywiście rząd nakazał HVF rozwiązanie, ale krewkim wieśniakom z hrabstwa Lancashire nie do końca to pasuje. Mimo, że zaraza dawno minęła, a nieleczonych zombie nieleczonych ofiar syndromu częściowego zgonu nie ma, twardziele ciągle noszą spluwy, chodzą w mundurach i piją piwo, grzejąc się w blasku minionej chwały. psd_04

Hej, a czy wspomnialiśmy o tym, że Kieren jest gejem i popełnił samobójstwo? Och, teraz jest już trochę jaśniej. Wiadomo wreszcie skąd takie nerwowe napięcie w domu, niepokój rodziców, przedłużające się momenty ciszy. Jeszcze ciekawiej zrobi się, kiedy do Roarton powróci Rick – zabity w Afganistanie Royal Marine, syn szefa lokalnej HVF i jednocześnie partner Kierena. Przepięknie splątana fabuła, na przestrzeni trzech odcinków dzieje się więcej i lepiej, niż w dwóch sezonach podobnego, amerykańskiego produktu. Po raz kolejny Brytyjczycy udowadniają, że potrafią robić doskonałe seriale. psd_03

Co zrobilibyście na miejscu bohatera? To już nie jest post-apokalipsa, w której trzeba przeżyć i wszystko podporządkowane jest temu celowi. Trzeba z powrotem wziąć z zakurzonej półki swoją moralność, etykę, człowieczeństwo i żyć według dawnych, dobrych zasad (których sens zdążył się przynajmniej raz zdewaluować). Jak to jest, kiedy zmarli bliscy wracają i różnią się tylko tym, że nie bardzo mogą jeść, a w makijażu i z soczewkami wyglądają, nomen omen, jak żywi. O czym rozmawiać z tymi, którzy zostali pożegnani? Albo z tymi, którzy sami zdecydowali się odejść? psd_01

In the Flesh jest rewelacyjną historią o obcości i odrzuceniu. O tym, jak presja społeczności potrafi zrównać człowieka z poziomem gruntu. A także o tym, że drugiej szansy nie dostaje się trzeci raz. psd_01b

Geekozaur czeka na drugi sezon. Warto będzie.  A oprócz tego – wracamy! Yay!

#0041

PS. Obejrzyjcie sobie trailer….