Kiedy jesteś w Rzymie, mów jak Rzymianin

Pamiętacie przedpotopowy serial Rzym, który zrobiło HBO? Od tamtego czasu mieliśmy parę antycznotematycznych produkcji – żeby wspomnieć tylko Spartakusa (cztery serie kanału Starz…), Roman Mysteries, 300 czy przypadkiem zabawnego The Eagle. Ale dopiero rok 2013 przyniósł prawdziwą perełkę – wspaniały, sześcioodcinkowy serial o wdzięcznym tytule Plebs.plebs_01

Marcus Philippus Valerius Gallo oraz jego niewyżyty seksualnie kumpel Stylax Rufus Eurisces, pracują w korporacji (zarządzanej przez absolutnie cudownie rzymską dominę – Flavię) na stanowisku odpowiednio kopiarki i niszczarki dokumentów. Po godzinach wracają do swojego mieszkania w niezbyt eleganckiej czynszówce, gdzie w towarzystwie bardzo, bardzo, bardzo niewydarzonego niewolnika o nader znaczącym imieniu Grumio, snują plany o zdobyciu kobiet, wspięciu się na drabinie korporacyjnej kariery oraz życiu na poziomie patrycjuszy.

plebs_03Pewnego dnia do mieszkania obok wprowadza się urocza Cynthia (z Brytanii) w towarzystwie swojej twardej i rudej niewolnicy o imieniu Metella. Jej marzeniem jest zostać aktorką i grać największe role. Nic dziwnego, że życie młodych dżentelmenów komplikuje się nieco. Zupełnie jak w Big Bang Theory – a tak naprawdę, to zupełnie, zupełnie inaczej. Bo jednocześnie mamy tu rzymski Rzym z legionistami, niewolnikami, sandałami, tunikami i gladiatorami na piasku areny, a z drugiej – korporację Flavii (przez cały serial nie wiadomo, czym się zajmują), posążek Venus z Milo, ziemniaki i kukurydzę.

plebs_02Wyobraźcie sobie połączenie Czarnej Żmii z pomysłem na How I met your Mother oraz InBetweeners. Niegrzeczna komedia o młodych ludziach w wielkiej metropolii, którzy szukają miłości i szczęścia, a znajdują… Cóż. Wiele różnych rzeczy. Po pierwsze – prawdziwą, rzymską orgię. Taką, na którą należy zabrać własny ręcznik, ale za to jest bufet. Oczywiście, Lukrecja ma kartę stałego klienta i nic dziwnego, że Stylax ochoczo przystaje na jej propozycję igraszek w klatce. Marcus pozostaje miłym gościem i stara się zdobyć serce Cynthii. Szkoda tylko, że jej bardziej podoba się gladiator Cassius (grany przez jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd angielskiego kina – Danniego Dyera), a w Saturnalia mija się z Marcusem o włos i ląduje w ramionach Aureliusa, podawacza wody.

plebs_04Nie ma tu nudnych postaci – weźmy choćby Landlorda – czyli właściciela kamienicy, w której mieszkają Marcus i Stylax. Przerażająco sprytny i w ostateczny sposób pozbawiony skrupułów, nie cofnie się przed niczym, żeby zarobić kilka denarów. Jest jednocześnie wcieleniem uprzejmości i dobroci. A wszystkie przysługi (tylko odrobinę płatne) obracają się zawsze na niekorzyść proszących. Dość powiedzieć, że to przez niego gladiator Cassius traci głowę dla Cynthi, a Marcus zostaje nazwany antytrackim rasistą – tylko dlatego, że nie podoba mu się, że ktoś rozkręca bananowy (dosłownie) interes z jego mieszkania. I to za kompletną darmochę!

Ale najlepszy jest Grumio. Obcięty na fungoida niewolnik, którego Marcus przywiózł ze sobą z prowincji. Jest leniwy, podły i absolutnie tępy, w ten szczery, brytyjski sposób, który wynalazł sir Tony Robinson, tworząc kolejne wcielenia Baldricka. Kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Akcent i mimika powalają, a fabularne odpały (a więc powiedzcie mi jeszcze raz, o co chodzi z tym kastrowaniem?) potrafią powalić na podłogę najtwardszego zawodnika. Na szczęście Plebs dostał drugi sezon, więc znów będziemy mieć Baldricka na miarę naszych czasów.

plebs_06lucek:Kiedy mieszkałem w Londynie, zrozumiałem, że Anglicy nie mają poczucia humoru. To, co uznajemy za brytyjskie poczucie humoru jest tak naprawdę doskonałym zmysłem obserwacji. Monty Python, Czarna Żmija, Allo Allo!, Co ludzie powiedzą, Pan dzwonił milordzie? – oto najlepsze dowody. Anglicy patrzą, wnikliwie i długo, a potem komentują – ostrą jak brzytwa narracją, tak bardzo prawdziwą i absurdalną jednocześnie, że bierzemy ją za komediową. Właśnie takie zjawisko obserwujemy w Plebsie – bohaterowie robią dokładnie to, co powinni robić Rzymianie – według, rzecz jasna, przeciętnego angielskiego przygłupa. Mamy więc rzymski clubbing, kazirodztwo, kloakę i wojennych weteranów, kwestujących na wojennych weteranów. Do tego Venus z Milo, kartofle i kukurydzę. Można płakać nad zmarnowanym potencjałem, ale to tak, jak czepiać się Flinstonów za biegane samochody i dinozaurowe utensylia domowe.

plebs_05Obejrzyjcie Plebs. Warto – śmieszne, głupkowate i mądre jednocześnie. Mnóstwo w tym pierwotnej, nieskrępowanej radości wysublimowanych prymitywów z samego środka cywilizacji.

A na koniec złota myśl Grumia na temat jedzenia, spania i seksu: I wanna nap after i’ve eaten, and I figured at an orgy, i’ll keep getting woken up by people trying to fuck ya.