Archiwa tagu: konwent

Gdzie ci będzie tak dobrze jak tu? Tylko w Rzeszowie [relacja z Nawikonu]

DSCN1764O tym jak gości się gości w Rzeszowie, jak rozpocząć konwent tydzień wcześniej oraz co fajnego zrobił Geekozaur z dwoma Jackami dowiecie się z fotorelacji Nawikonu.

Więcej o samej imprezie, którą Geekozaur miał przyjemność objąć swoim patronatem przeczytacie we wcześniejszym wpisie – Geekozaur gościem Nawikonu.

Czytaj dalej

Falkonowe impresje, a także rozwiązanie FalKonkursu i… nowy konkurs

 Fajnie jest robić fajne rzeczy z fajnymi ludźmi. Gdy Geekozaur zaproponował konwentowi festiwalowi Falkon patronat medialny nad imprezą spotkał się z mega pozytywnym odbiorem – „jasne! zróbmy razem coś fajnego”. I tak właśnie powstał Falkonkurs – czyli prelekcja na twoje zamówienie na Falkonie 2013. Ale… to jeszcze nie wszystko.

W dzisiejszym wpisie znajdziecie: rozwiązanie Falkonkursu, sporą garść Geekozaurowych wspomnień z dawnych Falkonów oraz zupełnie nowy konkurs. A w nim do wygrania kolejna wejściówka na Falkon.

Czytaj dalej

Krakon, krakon i Po-krakon (Krakon 2013 i Polcon 2013 – relacja)

Leniwy Geekozaur długo zwlekał ze swymi relacjami z Krakonu i Polconu, ale jak już się zebrał w sobie to przywalił. Choć głównie nie tym, którym w dotychczasowych recenzjach przywalano.

Na szczęście Geekozaur naprawdę zna się na konwentach, był na takiej ilości, że szkoda gadać, a w dodatku trochę poniuchał, no i ma odpowiednią perspektywę czasu.

Panie i Panowie – oto luckowoPuszonowe przydługie 3 grosze na temat dwóch najbardziej opluwanych imprez fandomowych w tym roku.

Czytaj dalej

Pierniki, Stary Anioł, Kopernik i pejcze, czyli Geekozaurowe wspominki z rajdu na północ (Copernicon 2013 – relacja)

Rzecz niebywała, po trzech dniach deszczu, łażenia w deszczu, stania w deszczu i deszczu, który zaskoczył nas w Toruniu, Geekozaur, w obu swych osobach wpadł na inteligentny pomysł rozchorowania się. Całkiem sprytnie, zważywszy że ten manewr pozwolił nam przez ostatnie dwa tygodnie nie wychodzić z domu, nic nie robić, leżeć i domagać się od rodziny (Puszon) oraz losu (lucek) wszelkich przysług, w tym herbatki z cytrynką, ciasteczek i pilota do telewizora. Ale warto było, o rany, jak bardzo warto było złapać to przeklęte choróbsko w pięknym mieście Toruniu.

Czytaj dalej

Pyrkon 2013 okiem Geekozaura

Kryzys, bida z nędzą i ogólna dekoniunktura. Ludzie, panie, pieniędzy nie mają, siedzą tylko w domu, nawet do kina nie pójdą, bo kasy na bilety przecież żal, a film można z internetu ukraść w niecałą godzinkę. Książki drogie, zresztą kto teraz czyta, muzyka droga, a za ceny gier dystrybutorom należy się osobna ławeczka na samym dnie piekła. Oszczędzanie, zaciskanie pasa i narodowa strategia przetrwania.

Kto w takiej ekonomicznej zapaści byłby na tyle szalony aby zdecydować się zapłacić czterdzieści pięć blach za wejściówkę na trzydniową imprezę, spanie na podłodze i jedzenie śmieciowego żarcia po podwójnych cenach? Kto dołoży jeszcze ze dwie stówki na hotel, taksówki czy jedzenie w jakimś kulturalnym lokalu? No i jeszcze z kolejną stówkę czy nawet dwie na dojazd do zachodnich rubieży naszego kraju, aż po samo Pozen?

Czytaj dalej