Archiwa tagu: nostalgia

Był sobie film – Beetlejuice (1988)

bylsobieOto trzecia odsłona naszego cyklu Był sobie film – poprzednio pisaliśmy o The Goonies i o Smurfach. Dziś na warsztat bierzemy kolejny kultowy film z naszej młodości i kamień milowy w historii kina. To straszna historia o zmarłych, nawiedzonym domu i przerażającym demonie z najgłębszych otchłani piekieł. Jest to również jedna z najbardziej odlotowych komedii, które dały nam lata osiemdziesiąte. Beeltejuice czyli Sok z żuka to również film, który zbudował reputację reżyserską Tima Burtona.

Jego poprzednie dzieła – krótkie formy, jak Vincent (1982) czy Frankenweenie (1984) nie były znane szerszej publiczności, a Pee-wee’s Big Adventure (1985) pokazywał niewiele z burtonowskiego stylu, którym zasłynął później.

beetl_2 Czytaj dalej

Podsumowanko noworoczne – część druga!

Panie i panowie! Oto druga część Całkiem Sporego Okołozimowoświątecznego Zestawienia Geekozaura. Zebraliśmy śmietankę polskich fanów i zjadaczy popkultury, żeby zapytać ich o cztery najważniejsze sposoby spędzania wolnego czasu – filmy, książki, muzykę i gry. Materiału mieliśmy tak dużo, że musieliśmy podzielić go na dwie części. W tym odcinku znajdziecie zatem:

Trzy najbardziej świąteczne książki – bo coś trzeba robić w przerwach między odpoczywaniem, jedzeniem i imprezowaniem.
Trzy gry na zimowe ferie – bo kiedy święta się skończą, musimy mieć pod ręką coś, żeby spacyfikować młodzież lub rozerwać się samemu.

Jedziemy z koksem!

Czytaj dalej

Podsumowanko noworoczne – część pierwsza!

Zima zima, zima.
Pada pada śnieg.

Właściwie to nie pada, ale i tak kończy się rok. A skoro kończy się rok, to wieloletnia tradycja wzywa do jakiegoś podsumowanka. Tym razem będzie nieco mniej tradycyjnie, albowiem zachwyceni nowymi możliwościami, crowd-sourcingiem, blogosferą i rzeszą wspaniałych znajomych, których przez kilka miesięcy Geekozaurowania udało nam się zdobyć, postanowiliśmy podsumowywać grupowo, nostalgicznie i bardziej w stronę ogólności, niż zestawienia rocznego! A co, wolno nam!

Do współpracy z ryczącym Geekozaurem zaprosiliśmy prawdziwy komitet popkulturalnych konsumentów. Otwiera go tradycyjnie uwielbiana przez nas pierwsza dama śląskiego gamingu – Nadya, z którą mieliśmy okazję współpracować przy rankingu 30 łotrów! A za nią postępują satelitarna wiedźma z orbity – Aeth, międzygatunkowa konkurencja – popkulturalny Zwierz, królowa polskiej urban fantasy – Aneta Jadowska. A kiedy zorientowaliśmy się, że jesteśmy błogosławieni między niewiastami, z pomocą przyszli nam Simon Zack, pisarz i Rycerz Różowego Jednorożca oraz Ivellios Mirimafea, dyrektor wykonawczy Raportu Obieżyświata. Cała ta wesoła gromadka miała przywołać na koniec roku bardzo proste zestawienie. I tak się stało. A jako, że materiału wyszło dziesięć kilometrów, to dzielimy go na dwie części!

Część pierwsza obejmuje:

Trzy najbardziej śnieżne filmy – bo przecież zima zła!

Trzy najbardziej sylwestrowe kawałki – za chwilę odpalamy sztuczne ognie i szampany!

W części drugiej znajdziecie:

Trzy najbardziej świąteczne książki – bo coś trzeba robić w przerwach między odpoczywaniem, jedzeniem i imprezowaniem.

Trzy gry na zimowe ferie – bo kiedy święta się skończą, musimy mieć pod ręką coś, żeby spacyfikować młodzież lub rozerwać się samemu.

Czytaj dalej

Był sobie serial (animowany): Smerfy

bylsobiePonieważ mamy dzisiaj 55 rocznicę powstania Smerfów, to zamiast planowanego pierwotnie wpisu z serii „Był sobie film” pojawia się „serial”.

Tak, oczywiście wiemy, że pierwszy był komiks, ale dla nas Smerfy to przede wszystkim, serial, który jako gówniarze pętaki oglądaliśmy pod koniec wspaniałych i nostalgicznych lat 80-tych. Z Wiesławami – Michnikowskim jako Papą Smerfem i Drzewiczem jako Gargamelem. I z śpiewaną przez Wiktora Zborowskiego bezsensowną piosenką – bo skoro należało iść spać jeśli się boi Gargamela to jakim cudem są „to filmy dla tych co się lubią bać„.

Tak więc serial. Taki ładny, klasycznie przez Hannę z Barberą animowany. A nie te współczesne trójwymiarowe szkaradztwa!

I nikt nam nie udowodni, że czarne jest czarne, eee w każdym razie specjalnie dla was zaczynamy nowy film artykuł.

smerfy-bajka-1

 

Czytaj dalej

Falkonowe impresje, a także rozwiązanie FalKonkursu i… nowy konkurs

 Fajnie jest robić fajne rzeczy z fajnymi ludźmi. Gdy Geekozaur zaproponował konwentowi festiwalowi Falkon patronat medialny nad imprezą spotkał się z mega pozytywnym odbiorem – „jasne! zróbmy razem coś fajnego”. I tak właśnie powstał Falkonkurs – czyli prelekcja na twoje zamówienie na Falkonie 2013. Ale… to jeszcze nie wszystko.

W dzisiejszym wpisie znajdziecie: rozwiązanie Falkonkursu, sporą garść Geekozaurowych wspomnień z dawnych Falkonów oraz zupełnie nowy konkurs. A w nim do wygrania kolejna wejściówka na Falkon.

Czytaj dalej

30 dni z Kryształami Czasu

kc

Uwaga, zdradzamy wielki sekret: Geekozaur nigdy jakoś nie czuł nadmiernej atencji do blogowania i tak zwanej blogosfery. Przez całe lata kojarzyła się ona z różowymi blogaskami nastolatek, pretensjonalnymi notkami proto-hipsterów i smutnymi wynurzeniami starzejących się studentek pedagogiki, których nie chcą chłopcy z politechniki. Czasy się jednak zmieniają i dziś, kiedy głównonurtowe media obrzygują nas niemal wyłącznie miernotą obliczoną na widza-ćwierćinteligenta, ratunkiem wydają się być treści generowane przez użytkowników. Dziennikarstwo obywatelskie, rozrywka obywatelska.

Ale nie o tym miało być, a o blogosferze. Blogosfera żyje akcjami: 52 książki w rok, sto filmów na stulecie kina, lataj z wizzairem, pij piwo. Nie nasza karuzela, ale fajnie, niech się kręci, ludzie mają jedną motywację więcej do pisania, nawet jeśli to kiepsko zamaskowane kampanie reklamowe czy lobbing. Kiedy jednak akcja zaczyna dotyczyć pryncypiów i podstaw, warto ją wówczas poprzeć i wziąć udział. Zew nerodzy wzywa, obowiązek wobec prababki polskiego RPG należy spełnić. Dlatego dołączamy do wielkiej akcji Kryształy Czasu w 30 dni!

Czytaj dalej

Był sobie film: The Goonies

bylsobieŻeby nie było, że Geekozaur zapowiada reaktywację, działanie i ogień, a niewiele mleka z tego ryczenia jest – oto przed naszą ukochaną Publicznością premierowy odcinek nowego cyklu! Geekozaur nie ukrywa, że zainspirował się serialami Alberta Barillego i z właściwą sobie gracją, zapożyczył tytuł dla nowej serii.

Będziemy pisać o filmach. Kultowych, ważnych, fajnych, dziwnych, złych, obrzydliwych, niezwykłych i jeszcze innych. Do tego – w trochę innej formie, niż dotychczas. To będą raczej katalogowe wpisy z nutką nostalgii, wyjaśniające dlaczego (d000h!) dany obraz każdy znać powinien. Zatem – do dzieła! Albo, jakby to powiedzieli w zupełnie innej serii – carry on, Geekozaur!

Czytaj dalej

Era Kindle’a, czyli upadek czytelnictwa papierowego.

Obie niezrównane połowy Geekozaura są wielkimi miłośnikami książek. Naprawdę wielkimi. I naprawdę książek. We wpisie sprzed tygodnia wspominaliśmy o rekordach czytelniczych, które biliśmy w swych latach szczenięcych. Ci, którzy nas znają wiedzą, iż nieraz deklarowaliśmy nasze wielkie przywiązanie do tradycyjnej formy czytelnictwa – naprawdę długo głosiliśmy przekonanie, że czytać można tylko z książki. Takiej papierowej, pachnącej świeżością. Lub starej, zaznaczonej zębem czasu (i notatkami poprzednich właścicieli), ale wciąż papierowej. No bo jak tu nie wąchać książek? Przecież czytanie z monitora to pomysł poroniony (i tak nas bolą oczy od dziesiątek godzin spędzonych za klawiaturą). Książka na ekranie – wolne żarty. Tylko tradycyjna forma. Jesteśmy pieprzonymi bibliofilami i wiemy co jest dobre!

Tak było do zeszłego roku. Wtedy obaj kupiliśmy sobie Kindle. I wszystko się zmieniło. Panie, Panowie – Geekozaur autorytarnie stwierdza – to już koniec czytania z papieru. Witajcie w Erze Kindle’a. Witajcie w Amazonii.

czytników moc

czytników moc

Czytaj dalej

5 książek, które zmieniły nasze dzieciństwo

Lubimy sobie przywalić czasem przysłowiową bułę. Najczęściej buła jest na nieświadomce, wrzucona na listę geekozaurowych tematów od niechcenia, jako fajna propozycja dobrego tekstu, który na dodatek sam się napisze. A potem przychodzi termin realizacji i jest Mordor, kaplica, pomór i ogólna słabość. Po raz kolejny potwierdza się również fakt, że rzeczy proste i łatwe są zawsze najtrudniejsze.

Puszon: Tym razem postawiliśmy sobie wspólnie z luckiem nieco trudniejsze zadanie. Pięć książek, które zmieniły nasze dzieciństwo – w sensie powiodły nas do geekozy – ale bez książek z szeroko rozumianej fantastyki – bo z nimi byłoby za łatwo. Sami Indianie, kowboje, mówiące zwierzęta, skarby, statki i szabelki – czyli rzeczy, które jarały młodych chłopców w zamierzchłych latach osiemdziesiątych… Książki

Czytaj dalej

Katharsis w stylu wolnym, czyli makdonaldyzacja tragedii

Tym razem Geekozaur postanowił was nieco zaskoczyć i napisać coś zdecydowanie geekowskiego, choć z zupełnie innej parafii. Przeciętnemu Polakowi słowo wrestling kojarzy się zapewne z Hulkiem Hoganem, tymi dziwnymi udawanymi walkami lub angielskim odpowiednikiem słowa zapasy. My chcielibyśmy ukazać go wam w zupełnie inny sposób.

Wrestling

Wrestling

Czytaj dalej